Po długiej przerwie pora powrócić w wielkim stylu. Dziś otrzymałam najbardziej pozytywną wiadomość od miesiąca. Najbliższy rok spędzę w Stanach Zjednoczonych w stanie Utah. Nie ma narazie wielu informacji, ale są na tyle konkretne, ze moge zbudowac sobie wstępny obraz.
Miasteczko zwie się Ogden. Leży niedaleko Salt Lake City. W pobliżu mogę spodziewać się dzikiej przyrody i gór. Szkoła – Fremont High School znajduje się około 12 mil od mojego przyszłego domu, w miejscowosci Plain City. Rodzina ma typowo amerykańskie nazwisko – Stephens. Z krótkiej adnotacji wynika, że mają czworo dzieci: Nathan (17), Kayden (14), Zach (10), Desiree (6). Mam być w pokoju z najmłodszą, słodką, uroczą szesciolatką… Przezyjemy ;) Jest też informacja, ze interesują się tańcem, akrobatyką <?>, komputerami <!> i grami wideo <!> . Nie jest najgorzej…
Z mojej zacnej komórki nie dało się zrealizować połączenia do Utah. A niestety rodzina nie pomyślała, że przydałby się email kontaktowy :) Postanowiłam wykorzystać skype’a. Dzwonie… dzwonie… Nic. Więc dzwonię do lokalnej koordynatorki, która dała mi jakiś nr nie działający. Dzwonie dalej – do biura host mamy. Sekretarka nie ma pojęcia o co chodzi. Cóż, nie poddaje sie :) Dzwonie jeszcze raz na nr początkowy i tak!, odebrała. Donnell od razu wiedziała, że rozmawia ze mną, czyli ze swoim exchange studentem. Gdzieś w tle słyszałam głos tej 6-letniej słodkiej uroczej, przez chwile nawet z nią rozmawiałam :) Potem udało mi się poprosić o e-maila i po 10-cio krotnym powtórzeniu dla pewności i oznajmieniu, że jestem bardzo happy, skonczylam rozmowe. Od razu wysłałam e-maila ze zdjęciami i pytaniami. Czekam z niecierpliwością na odpowiedź. Czekam również na dokumenty z USA, które umożliwią mi staranie się o wizę. Pozostanie kupno biletu i w drogę. Kolejna przygoda czeka.
Atmosfera się absolutnie zmieniła z nudnej i niepewnej w pełną oczekiwania i ekscytacji. Trzeba poszukać prezentów dla host family <żubrówka na 1szym miejscu>, wywalić połowe rzeczy z szafy i tak dalej. Standard. Uwielbiam to.
A ja będę mogła się teraz z ciebie śmiać, jak będziesz się stresować? Hehehe.
U mnie stresu brak, nie mogę się doczekać poznania rodziny ;)
Jeszcze tylko jeden lot i będę na miejscu :D
Ach, Kaśka, Kaśka – mówiłam Ci pesymistko jedna, że będzie dobrze :P
Comment przez Maja — sierpień 8, 2008 @ 10:40 pm |
gratuluje ;P koniec pesymizmu na gronie :D oby wszystko szybko dotarlo ;)
P.S.
dopiero teraz zauwazylem ze Maja tes o tym pesymizmie wspomina ;P
Comment przez Gugix — sierpień 10, 2008 @ 2:00 pm |