Jest niedziela, mam troche spokoju i wolnosci.
Na poczatek opisze, jak wyglada dzien A. Zdecydowanie nie preferuje tych dni. Sa meczace, dluza sie w nieskonczonosc i ostatnim razem przegapilam autobus.
US GOVERNMENT – Przedmiot laczacy w sobie wos i historie. Mysle, ze rowniez troche polityki. Jedna z najtrudniejszych dla mnie klas. Slownictwo, ktorego w ogole nie znam oraz historia, ktorej rowniez nie znam. Prace domowe bardzo obszerne. Na przyklad na kolejne zajecia mamy podac po przykladzie z historii Stanow, gdzie kazde z 5 zalozen Konstytucji bylo podwazone, lub moze zostac podwazone. Druga czesc zadania to wyszukac z podrecznika okreslone informacje. Przy okazji chcialam potwierdzic mit o ksiazkach. Faktycznie sa bardzo duze, ciezkie i pelne obrazkow.
ALGEBRA INTERMEDIATE – Przedmiot bardzo ciekawy. I zdecydowanie latwiejszy od dwoch wyzej w hierarchii. Nauczyciel jest przesympatyczny. Ostatnio wylala mu sie Pepsi na pol klasy, a potem przy rozwiazywaniu przykladow sluchalismy Metallici. Quizz z ostatniej lekcji wygladal tak, ze kazdy musial rozwiazac 3 przyklady mnozenia wyrazen algebraicznych. Po chwili rozwiazania byly na tablicy i nalezalo samemu sobie to sprawdzic. Podpisac i oddac. I … nikt nie oszukiwal, nie zmienial wynikow. Niepojete dla mnie. Zbyt mocno przyzwyczailam sie do polskich realiow.
HEALTH – Mlody, rowniez sympatyczny nauczyciel. Lekcja przebiega w ciemnosci, ogladamy prezentacje, co jakis czas notujac niektore fragmenty. Facet duzo mowi, jest duzo smiechu i faktycznych przykladow z zycia. Tematy sa glownie jak z wychowania do zycia w rodzinie, zdrowia, sportu.
US HISTORY – Wszystko dzieje sie za szybko. Nauczycielka jest stara. Nic jej sie nie chce. Zadaje nam wyszukiwanie dat albo trenowanie szybkosci czytania. Ciekawe co bedzie dalej.
Waznym wydarzeniem, ktore nie sposob pominac bylo ‘uroczyste’ ROZPOCZECIE ROKU SZKOLNEGO, ktore odbylo sie w piatek. Po przyjsciu do szkoly wszyscy zebrali sie w Auditorium (sala teatralna ze scena). Dzialo sie duzo i glosno. Najpierw wyszedl Dyrektor Afroamerykanin. Jego wejscie zdecydowanie roznilo sie od polskiego rozpoczecia roku. Przede wszystkim dostal ogromne brawa i aplauz. Po drugie byl w zielonej peruce. Po trzecie zaraz po krotkim minutowym przemowieniu kazal wszystkim zawyc (znak szkoly to wilki). Od tego momentu juz wiedzialam, ze na tym apelu z pewnoscia nie bede sie nudzic i obale badz potwierdze mity o high school w usa.
Po kolejnym aplauzie wyszedl na scene futbolista <tak, kolejny aplauz> by zapowiedziec wystep cheerlederek. To bylo cos typowo z amerykanskiego filmu. Blondynki w krotkich spodniczkach tworzace trzypoziomowa piramide. Ladny widok. Brawa i okrzyki trwaly kilka dobrych minut. Kolejnym punktem programu byli bebniarze. Czterech niesamowitych facetow. Moglabym tego bebnienia sluchac caly dzien. Po chwili zdarzylo sie cos dezorientujacego. Jeden z niepelnosprawnych uczniow na wozku zostal wprowadzony na scene i zaczal uderzac paleczka o drewniana deske. Rowniez bral udzial w przedstawieniu. Bylam zdumiona slyszac kolejne brawa i krzyki, zamiast znanych mi dobrze z Polski smiechow i wyzwisk.
Poszczegolne wystepy przerywane byly filmikami prezentujacymi nauczycieli poszczegolnych klas. I moje zdziwinie zostalo spotegowane. Filmiki moze nie tyle wysmiewaly, co przedstawialy tych ludzi w pozytywny, smieszny sposob. Przykladowo nauczyciele matematyki nakrecili parodie teledysku. Natomiast nauczyciele science zostali zamieniemi w marshmalows’owe ludziki ktore ulegaly po kolei zniszczeniu przy pomocy sprzetow z laboratorium. Mrs. Denton zostal spalony przez palnik, bo zapomnial o okularach ochronnych. I tak dalej, i tak dalej… Filmiki dostarczyly duzo smiechu i zabawy. A przede wszystkim pokazaly, ze nauczyciele to tez ludzie.
Nastepnie dwa wystepy grup tanecznych. Byly conajmniej profesjonalne. Dziewczyny tanczyly pieknie, byly zgrane i az chcialo sie to ogladac. Wszystkie w identycznych strojach. Zadnego potkniecia ani pomylki. Widac bylo wlozona w przygotowania prace, wysilek i checi. Widac bylo pasje ;)
Pozniej Sophmores i Juniors wykonali krotkie przedstawienia. Najbardziej rozbawila publicznosc dziewczyna paradujaca po scenie w masce Bush’a i podrawiajaca wiwatujace tlumy. Nie da sie pominac istotnego faktu. Amerykanie maja fiola na punkcie wlasnej przynaleznosci do grupy. Przykladowo mialo miejsce przedstawienie pokazujace wyzszosc Fremont High School nad pobliskimi dwoma szkolami. Polegalo to na quizzie wysmiewajacym brak umiejetnosci uczniow tamtych szkol, a wyjatkowo wyrozniajacym umiejetnosci Fremont. Oczywiscie wszyscy bylu aktorami, ale w Polsce to raczej nietypowe. Drugim przykladem byl krotki skecz w ktorym dwoch uczniow West High School wyszlo na spotkanie Fremont. Podejrzewam, ze aktorzy musieli byc po Drama class, poniewaz grali znakomicie. Parodia piosenki Britney Spears pokazala uczniow WHS, gdzie ich miejsce.
Jednym z ostatnich partii bylo przedstawienie osob z Main Office. Czyli zwyklych pracownikow oraz dyrektorow. Pokazano ich jako sportowcow, ktorzy rozegrali mini mecz na scenie. Pozniej rzucili t-shirty na widownie. Ludzie sie o nie zabijali. To niepojete. I fascynujace :)
Pozniej krotkie skecze o czystosci szkoly, jakoby FHS miala byc najczystsza szkola na ziemi :) Oraz smieszne sytuacje, gdy Seniors pomagaja Juniors na codzien odnalezc sie w szkole. Mile.
Na sam koniec podkreslono, ze ten rok nalezy do Seniors 2009, czyli do nas. Wszyscy Seniors wyszli na scene <lacznie ze mna> i odspiewali <beze mnie> hymn szkoly. Widac bylo wspolnote i przyjazn.
Szkola i mentalnosc ludzi jest zupelnie inna od tego, co dzieje sie w Polsce. Wszyscy sa mili, nie smieja sie z Ciebie jesli wygladasz dziwnie, jesli mowisz cos umownie dziwnego. Nauczyciele ciesza sie z tego, ze ucza i wkladaja w to wysilek. Przygotowuja prezentacje, filmy, zajecia, materialy. Poswiecaja czas uczniom. Tlumacza, sa zawsze usmiechnieci. Zartuja, bawia sie i nie traktuja szkoly jak przykry obowiazek. To samo uczniowie. Szkola to fun i droga do przyszlosci. Trzeba wlozyc troche pracy i checi, ale warto. I az sie chce w takiej szkole. Miedzy innymi dlatego, ze samemu mozna wybrac, czego sie chce uczyc. Drugim powodem sa nauczyciele i atmosfera. Warto wspomniec, ze wszyscy cos robia. Jedni uczestnicza w druzynach, inni w musicalach, inni graja w orkiestrze, etc. Ludzie maja swoje pasje i moga je rozwijac. Moze wyglada to na wyidealizowany obraz. Ale staram sie obiektywnie i rzetelnie opisac to, co widze. Jak to odbierzecie? Mysle, ze nie mozna sie zamykac.
Mam wrazenie, ze zapomnialam o tysiacu rzeczy. Wyjdzie w praniu. Z pewnoscia pojawi sie notka Szkola_3. Narazie dziekuje za wszystkie komentarze, postaram sie zrobic wiecej zdjec <tak, jak mi pozwola to w szkole> i pisac pisac pisac :)
Wysłany przez Paula P w dniu sierpień 31, 2008 o 11:52 am
Ładny masz pokój, zupełnie w Twoim stylu ;p
Wysłany przez Konrad in Utah w dniu sierpień 31, 2008 o 11:59 am
:)
Wysłany przez lolgirl w dniu sierpień 31, 2008 o 12:43 pm
A jak nowe ciekawe znajomości.? Zaqmplowałaś się już z kims ciekawym?
Wysłany przez seb w dniu wrzesień 1, 2008 o 10:05 am
szkolne polskie realia nie są aż tak ciekawe na rozpoczęcie roku nie poszedłem stałem przed wejściem do sali. Generalnie Bem schodzi na psy . Mam 26 osób w klasie i jesteśmy najliczniejszą klasą drugą :D. Co do polskiej mentalności itd polecam piosenkę To My Polacy zespołu Pięć Dwa Dębiec .
Wysłany przez Monika Motus ;) w dniu wrzesień 3, 2008 o 7:47 am
Hmmm każde realia są inne :) Szczerze mówiąc, to bardzo chciałabym przekonać się na własnej skórze, JAKIE są te realia w Stanach. Cholera, skąd oni biorą taką pogodę ducha?